W cieniu śmierci (2016) – Babak Anvari (recenzja)

0

Już byliśmy nastawieni na pójście do kina na piątkową premierę filmu Life (2017), jednak gdy spojrzeliśmy na ceny biletów, doszliśmy do wniosku, że nie chce nam się płacić 34 PLN za bilet.

Jakoś miałem wrażenie, ze bilety są jednak trochę tańsze… Ah, no tak! Dawno nie byłem w kinie nie korzystając przy tym z jakieś promocji. Albo jest jakieś darmowe wejście, albo jakaś zniżka. Dla przykładu w środę bilet w Cinema City kosztuje jedyne 16 PLN. Nie wiem kto te ceny wymyśla, że w środę dwa bilety są tańsze od jednego normalnego w weekend. Czy ktokolwiek chodzi do kina w inne dni, niż środy? No dobra, może jeszcze w czwartki do Multikina po objedzeniu się Kinder Bueno, lub we wtorki do Heliosa jeżeli mieszkasz poza Warszawą.

Nie wchodźmy jednak na ten temat, bo jeszcze zacznę pisać o tym zdzierstwie na popcornie z colą i nie będę już miał siły na recenzję jakiegokolwiek filmu. Ciekawe ile piwo by kosztowało w kinie jakby ktoś je tam sprzedawał. A przypadałoby się, bo niektóre filmy trudno było obejrzeć na trzeźwo.

Na Life (2017) poszliśmy w końcu w środę, ale by zaspokoić naszą piątkową chęć obejrzenia jakiegoś strasznego filmu zdecydowaliśmy się znaleźć coś na Netflix. Nie było łatwo. Ja co prawda horrory lubię, ale gdy rzeczywiście straszą, a nie śmieszą lub nudzą. Z kolei Aga chyba prawie wszystkie już widziała. Po paru minutach poszukiwań udało mi się znaleźć Brytyjsko-Jordańsko-Katarski film reżyserii Babak Anvari, który stworzył horror osadzony w osiemdziesiątych latach wojny iracko-irańskiej. Zaczyna się nieźle…

Krótki opis filmu

Panuje wojna iracko-irańska. Małżeństwo z córką żyją swoim dość zwyczajnym życiem. Mąż, któremu nie do końca układa się relacja z małżonką musi gdzieś wyjechać pozostawiając swoją żonę i córkę same w domu. Podczas jego nieobecności na blok mieszkalny spada bomba niewypał. Od tego momentu dziewczynka zaczyna widzieć ducha (?)… A może matka coś widzi, a dziewczynka jest po prostu dziewczynką, która boi się wyimaginowanych potworów? A może matka i córka mają po prostu traumę po tym jak bomba uderzyła w ich budynek? A może dziewczynka nie przeżyła uderzenia i matka teraz sobie wyobraża, że jej córka jeszcze żyje i poprzez jej obraz przeżywa traumę? A może ta bomba była bronią chemiczną lub biologiczną i to powoduje halucynacje? A może bomba tak naprawdę wybuchła a wszyscy w filmie to duchy, które próbują pożegnać się ze światem?

Reklama

Nie do końca jest jasne co dokładnie się dzieje i to jest w tym filmie najlepsze. W końcu boimy się tego czego nie rozumiemy.

Technika filmowa

To co w filmie w cieniu śmierci (2016) urzekło mnie najbardziej to praca kamerą, która skrajnie zmienia się po tym jak bomba uderza w blok mieszkalny. Wszystkie ujęcia przed tym zdarzeniem są spokojnie i naturalne. Przez chwilę zastanawiałem się czy zamiast horroru nie włączyłem jakiegoś dramatu czy filmu obyczajowego. Film po prostu wizualnie nie przypominał horroru.

Z kolei po bombie ujęcia stają się niepokojące. Mamy dziwne kąty nagrywania, obroty kamerą, gwałtowne przejazdy. Ujęcie z matką leżącą na łóżku z kamerą położoną na boku tak, że bohaterka jest w pionie jest mistrzowskie. Obrót kamery, gdy matka się podnosi dziwne, a szybki przejazd na jej córkę, który ma miejsce w kolejnej sekundzie stawia włosy dęba. Takich zabiegów mógłbym wymienić sporo, ale to bez sensu to trzeba po prostu zobaczyć.

Podsumowanie

W cieniu śmierci (2016) (ang. Under the Shadows) jest dobrym horrorem który, w przeciwieństwie do wielu amerykańskich produkcji, dobrze wykorzystuje pracę kamery oraz proste zabiegi montażowe by wywołać u widza odpowiednie reakcje.

Zdecydowanie bardziej podobają mi się straszne filmy, w których niepokój wywoływany jest prostym montażem, pracą kamery i nieznanym zagrożeniem, niż wygenerowanym komputerowo potworkiem, którego widzisz od samego początku filmu i który w ogóle nie wydaje się straszny…