Seabed Prelude i Disco:VR

2

Jest wieczór. Idę ciemną Mokotowską przecznicą. Czy jestem na tyłach jakieś hurtowni? Tak, to jakaś brama do hurtownii mebli biurowych. Czy ja na pewno jestem we właściwym miejscu? Przy bramie stoją cztery młode osoby lustrujące mnie wzrokiem. A może podziwiają długie rude włosy Agnieszki? Jest co podziwiać. Tak czy inaczej, na pracowników hurtowni nie wyglądają.

Nagle widzę drzwi, a na nich napis „VR”. Pewnie to tu. Otwieram drzwi i…

Przed moimi oczyma objawia się mokry sen każdego nastolatka (no dobrze, nastolatka urodzonego w latach osiemdziesiątych). Po prawej stronie automat do pinball z Wojowniczymi Żółwiami Ninja, wszędzie indziej automaty do gier. Ponownie jestem w czasach, gdy METAL SLUG w pełni wykorzystywał możliwości graficzne komputera. Odległym rogu mamy Space Bar, gdzie można zamówić piwo, a później przejść przez zasuwane drzwi do świata wirtualnej rzeczywistości!

Jestem w Disco:VR. W barze połączonym z playroom’em lepszym od tego w Pięćdziesięciu twarzach Greya – lepszym jeżeli lubisz gry oczywiście. Od razu wiadomo dlaczego firma MythicOwl właśnie tutaj postanowiła przeprowadzić pokaz swojej gry Seabed Prelude, która jako pierwsza gra ich produkcji wykorzystuje technologię Oculus Rift.

To nie był mój pierwszy raz z przyłbicą na głowie, ale pierwszy raz używałem jej na stojąco wraz z kontrolerami HTC Vive, które trzyma się w dłoniach i umożliwiają widzenie swoich cyfrowych rąk w wirtualnej rzeczywistości. (Jeżeli znasz Oculus touch, to wiesz o co chodzi). Możliwość manipulowania swoją rzeczywistością własnymi dłońmi, a nie za pomocą klawiatury i myszki) daje kolejny poziom zanurzenia się w równoległym świecie.

Reklama

Po krótkim przywitaniu i prezentacji gry i jej Twórców, każdy miał okazję pograć w dzieło MythicOwl. Także, wraz z Agnieszką, poszliśmy do wirtualnej sali (to znaczy sala prawdziwa, ale ze sprzętem do VR) i zaczęliśmy grać w… Mortal Kombat!

No co? Nie będziemy przecież stać w kolejne, skoro czeka na nas konsola XBOX z mordobiciem. Z góry dementuję wszelkie pogłoski, że Agnieszka spuściła mi wielkie lanie jak grałem Sub Zero, gdyż są one stanowczo przesadzone. No, rzadko kontrolerem gram po prostu no. Naprawdę! To dlatego! Poza tym oświetlenie trochę zaburzało obraz z rzutnika, głowa mnie bolała i dawałem dziewczynie fory.

No dobra, lamiłem masakryczne. A Agnieszka to doskonały przeciwnik z którym zawsze gra mi się znakomicie. Parę minut oglądania jej gry w Quake’a i dziewczyna ma szacunek na dzielni. Nawet nie wchodź z nią do areny jeżeli nie włożyłeś w tę grę 1000+ godzin.

Chwilka! Miałem pisać o prezentacji gry! Ekhm. No więc na pierwszy ogień poszła Agnieszka. Nagrałem nawet swój pierwszy stream na facebooku z tej okazji. (Aga gra od 7:10). Sorry, za pionowy film, ale dopiero później dowiedziałem się, że facebook umożliwia nagrywanie poziomych filmów w trybie live! (Następne będę normalne). Był to jej pierwszy raz z przyłbicą VR na głowie, więc jak każdy co próbuje tej technologii była pod sporym wrażeniem samej technologii.

Ja podczas pierwszej próby gry nie ogarnąłem co mam klikać na kontrolerze HTC Vive i cały czas umierałem. Nie znając kontrolerów trudno ogarnąć gdzie są wszystkie przyciski, szczególnie gdy Twoje wirtualne dłonie wyglądają jak haki. Jednak, gdy kontrolery ogarnąłem, to zacząłem się dobrze bawić. Przynajmniej do momentu, aż musiałem manipulować sondą, której nawigacji nie ogarnąłem. W skrócie, zaliczyłem same n00bowe faile jak na osobę, która uważa się za gamera.

Agnieszce gra kojarzyła się z Subnauticą, która również była zrobiona z myślą o VR. Ja miałem wrażenie, że wyglądem gra nawiązuje do BioShocka, a grywalnością StepManię, tylko zamiast uderzać nogą we właściwą strzałkę do taktu, tu uderza się ręką we właściwą nutę.

Nie ukrywam jednak, że najbardziej lubię strzelanki i mając na głowie przyłbicę i kontrolery HTC Vive w dłoniach marzyłem tylko o wskoczeniu na Omni firmy Virtuix i o odpaleniu Portal 2. Ja po prostu chcę wskoczyć w świat Aperture Science i sprawdzić czy przelatując przez kolejne sale laboratoryjne się nie porzygam. Czy to znaczy, że Seabed Prelude mi się nie podobało? Wręcz przeciwnie, podobała mi się, ale nie jestem po prostu w jej grupie docelowej. Osobom, które lubią proste gry zrobione pod XBOX Kinect, Seabed Prelude z pewnością przypadnie do gustu. Ja w wirtualnej rzeczywistości zamiast uczyć się nut, wolałbym zbierać fragi.

Gra Seabed Prelude będzie dostępna od jutra (24 lutego 2017 roku) w sklepie Steam.

  • Ale było super. Dla mnie całe wyjście było genialnym doświadczeniem, no i pierwszy raz testowałam VR w tym wydaniu. Nie ma nawet co porównywać do tego pseudoVR z telefonem na twarzy..
    W grze podoba mi się to, że jest adresowana do dzieci, ale nie jest przesłodzona. Trzyma klimat i może zainspirować dzieciaki do sięgnięcia na przykład właśnie po książki Verne’a. Wiem, że gdybym teraz była dzieckiem i dostała taką zabawę, to na pewno podłapałabym klimat :)
    Chciałam jeszcze dodać bardzo ważny element wydarzenia. PITCA <3 https://uploads.disquscdn.com/images/a2868d3bac9737ccba25297a3e4549f7a2346da5b21c14c96c4ec07072cd3987.jpg