Choć Tabasco w pociągu bywał nie raz, były to pociągi regionalne. Większe dystanse zawsze pokonywaliśmy samochodem, ale ten po dziewiętnastu latach życia podupadł na zdrowiu i został złomowany. Także po siedmiu latach życia Tabasco po raz pierwszy przejechał się pociągiem Intercity EIC z Warszawy do Gdańska!

Zakup biletów

Obecnie bilet PKP dla psa można kupić na internecie, a płatność wykonać poprzez system PayU. Także procedura nie powinna sprawiać żadnej trudności osobom, które kiedykolwiek coś przez internet kupiły. Bilet dla mojego psa wyniósł mnie 15,20 PLN. Małe psy w transporterze mogą podróżować za darmo.

Opóźnienie

Pociąg do Gdańska spóźnił się 25 minut. Kompletnie mnie to nie dziwi – życie jest jakie jest i czasem coś się spóźni. Nigdy jednak nie zrozumiem różnicy w podejściu do spóźnień w Polsce i w Niemczech. W Niemczech jest tak, że jak pociąg się opóźnia, to na tablicy od razu pojawia się docelowa ilość minut opóźnienia, która jest niezmienna do samego końca. Coś o tym wiem – przez cztery lata mieszkania w Niemczech codziennie jeździłem pociągiem do szkoły.

W Polsce „filozofia” jest jednak nieco inna. Otóż załóżmy, że pociąg ma przyjechać o godzinie 10:00. Gdy jest godzina 9:58, na tablicy pojawia się informacja, że pociąg opóźni się 5 minut. Gdy mamy godzinę 10:04, nagle dowiadujemy się, że będzie opóźniony jednak 10 minut. O 10:11 dowiadujemy się, że nie wyrobi się do 10:15 i tak do ostatecznego czasu opóźniania. Nic nie możesz zrobić, bo przez cały czas opóźnienia pociągu jesteś na szpilkach, bo wedle informacji pociąg zawsze przyjeżdża „za minutkę”.

Nie wspomnę już, że jeżeli masz pociąg o 10:00 z opóźnieniem 10 minut, to za cholerę ten pociąg nie wjedzie na peron o godzinie 10:10 skoro według informacji na ten sam peron o godzinie 10:09 ma wjechać inny nie opóźniony pociąg! Po co mydlić ludziom oczy. Wiadomo, że wcześniej niż na godzinę 10:15 nie mamy co liczyć.

Wagonowa ruletka

Jest tłum, a po obejrzeniu paru nie opóźnionych pociągów dochodzę do wniosku, że nie będę wiedział gdzie się ustawić z psem, by nie biec z nim przez cały peron do swojego wagonu. Na stacji Warszawa Wschodnia nie ma żadnej informacji, czy wagony będą numerowane rosnąco, malejąco i czy w ogóle będą miały numerację od jeden.

Reklama

W końcu okazało się, że numeracja wagonów jest malejąca (licząc od lokomotywy), zaczynając się od (chyba) 19, a kończąc na wagonie nr 10. Ja miałem wagon nr 10 i musiałem zasuwać przez pół peronu z psem, by się do niego dostać. Nie nazwałbym tego najspokojniejszym sposobem zaznajamiania psa z nową formą podróży.

Pies w pociągu

Weszliśmy do pociągu i zaczęliśmy mijać kolejne siedzenia, aż tu nagle wyskoczył w naszą stronę mały piesek w szelkach i bez kagańca…

Według regulaminu PKP pies ma obowiązek być na smyczy i w kagańcu przez całą podróż. Małe psy można przewozić bez kagańca jeżeli są one w transporterze lub innym pojemniku. W skrócie Pani z małym pieskiem łamała regulamin co irytuje mnie podwójnie.

Po pierwsze, za każdym razem, gdy ktoś łamie regulamin naraża nie tylko siebie na nieprzyjemności, ale może to też wpływać na wszystkich innych właścicieli psów. Przykładów takich sytuacji jest wiele. Powodem dlaczego wiele parków (często bezprawnie) ma zakaz wpuszczania psów są niefrasobliwi właściciele psów, którzy (również bezprawnie) po nich nie sprzątają. Polacy niestety lubią szybkie i nierzadko idiotyczne rozwiązania społeczne.

Po drugie, dlaczego mój pies ma mieć gorzej? Tabasco nie lubi siedzieć w kagańcu. Tym bardziej przez trzy godziny. Bez kagańca, położyłby głowę na ziemi i poszedł spać. Jednak, gdy ma na kufie kaganiec, siedzi przez całą podróż w pozycji sfinksa. Ja jestem pewny, że mój pies nie zrobi nikomu krzywdy. Mam na dowód parę ładnych lat jego służby w dogoterapii, niezliczone odwiedziny dzieci w szkołach podstawowych w ramach programu edukacyjnego oraz 56 spektakli teatralnych, gdzie Tabo grał u boku osób w wieku od 9 do 55 lat. Ciekawe jakie zapewnienie może mi dać Pani z małym pieskiem, który już zdążył się rzucić na mojego psa. Tabasco małego agresora potraktował jak powietrze, ale to on według regulaminu musi mieć kaganiec.

Nie obyło się też bez nieco zabawnej sytuacji, gdzie dziecko, które minęło wspomnianego małego pieska, spostrzegło mojego psa w kagańcu leżącego parę metrów dalej i stwierdziło:

Mamo, tam jest drugi piesek, ale ten jest groźny [bo ma kaganiec].

Pies ważący 40 kg i mający 60 cm w kłębie nie nadaje się do umieszczenia w nogach. Jedynym rozwiązaniem jest położenie go w przejściu, co jest oczywiście uciążliwe zarówno dla psa, pasażerów jak i obsługi pociągu. Ta ostatnia przejeżdżała przez przedział wózkiem rozdając pasażerom wodę, a że moje miejsce było dokładnie w środku pociągu, było to zapewne uciążliwe. Obsługa pociągu potraktowała mnie bardzo miło i nie robiła z psa problemu, ale ja i tak czułem się nieswojo – architektura pociągu zdecydowanie nie przewidziała przewozu czteronożnych pasażerów.

Jak tu wyjść

Peron na stacji Gdańsk Główny jest osadzony bardzo nisko. By wysiąść z pociągu, trzeba wejść stopniami niemal pionowo w dół. Tabasco nie lubi takich sytuacji i stawiał opór. Ze względu na okoliczności, nie miałem innego wyboru jak siłowo wyciągnąć go ze środka – nie za fajne zakończenie nie do końca przyjemnej podróży.

Podsumowanie

Uważam, że pociąg dalekobieżny jakim przyszło mi jechać pozostawia wiele do życzenia jeżeli chodzi o przewóz psów. Jedyne pocieszenie to stosunkowo krótki czas podróży wynoszący niecałe dwie i pół godziny.

A jak Ty spostrzegasz podróżowanie pociągiem dalekobieżnym ze swoim czworonogiem? Podziel się swoją opinią w komentarzu poniżej lub na fanpage’u!