– Niech Pani zabierze tego psa! – krzyknęła dziewczyna próbująca uchronić swojego pupila przed nieznanym czworonogiem.
– Ale on chce się tylko przywitać! – odpowiada kobieta niespiesznie idąc w kierunku sfrustrowanej dziewczyny.
– Nie widzi Pani, że mamy żółtą wstążkę? – pyta dziewczyna wskazując kawałek żółtego materiału przywiązanego do smyczy.
Kobieta spogląda na żółtą wstążkę i…

NIC! Wiecie dlaczego? Bo przeważnie osoby, które słyszały o The Yellow Dog Project, to właściciele psów, którzy są na tyle świadomi, że nie będą spuszczać swoich psów na inne bez wcześniejszego skonsultowania tego z właścicielem. Z kolei osoby, które mają takie rzeczy gdzieś, tak samo gdzieś mają jakiś projekt z żółtymi szmatkami przy smyczy.

Kiedyś myślałem, że The Yellow Dog Project to fajna inicjatywa, ale po przemyśleniu sprawy uznałem, że to wszystko powinno wyglądać odwrotnie. To szanowanie przestrzeni innych powinno być standardem, a jakiś ustalony symbol powinien być sygnałem zachęcającym do jakiegoś alternatywnego zachowania. Ale wiadomo – jest jak jest.

Wyobraźcie sobie projekt wprowadzający niebieską wstążkę. Jeżeli chcesz zrobić sesję treningową ze swoim psem w kontrolowanych rozproszeniach (czyli w pobliżu innego psa, który również będzie w tym momencie szkolony) to zakładasz niebieską wstążkę na smycz i szukasz innych osób, które mają niebieskie wstążki. Niebieska wstążka jest informacją, że inna osoba która wie o projekcie dostaje sygnał, że może podejść i umówić się na sesję treningową. Z kolei osoba, która o projekcie nic nie wie, po prostu przejdzie obok i nie ma z tym żadnego problemu.

Projekt żółtej wstążki zakłada, że wszyscy wiedzą co ona oznacza, ale to utopia.

A co Ty myślisz o żółtej wstążce? Podziel się swoją opinią w komentarzu poniżej lub na fanpage’u!

  • Karnas

    Ostatnio właśnie sobie myślałam, że ten projekt w założeniu to jest całkiem dobry, ale nie do zrealizowania. Co z tego, że ja swojego psa uczę, że inny pies to nie jest powód do piłowania na pół osiedla i osiągam pozytywne efekty, skoro zza rogu wypada kolejny pies, luzem, bądź na 20 metrowej lince, leci po prostej przywitać się, a właściciel odwołuje psa całą nieskuteczną modlitwą i jeszcze ma do mnie pretensje. Psie blogi są pełne doskonałych i sprawdzających się rad, jednak na dworze niewielu właścicieli, którzy wprowadzają je w życie.

    • @disqus_RWR25DzB2F:disqus: Najgorsza jest ta bezsilność. Robi się krok do przodu w pracy z psem, a potem coś się dzieje i robi się dwa kroki do tyłu.

      Są osoby, które twierdzą, że to obowiązek właściciela, by jeżeli szkolisz psa, to powinno się przewidzieć takie rzeczy i ich unikać. Tylko jak unikać? Wyjeżdżać ze swoim psem samochodem poza miasto na każde siusiu? Czy może wyjechać z kraju?

  • kejt

    Nic nie myślę o tym projekcie, bo nic o nim nie wiem ;) Zatem jest tak jak mówisz. Co z tego, że odpowiedzialny właściciel psa wie o projekcie, skoro cała reszta nie ma o nim pojęcia. Co z tego, że prowadzę psa na smyczy po wsi, skoro z otwartych bram wylatują szczekające dziamgoty, których właściciele mają szczerze gdzieś, że ja mam z tym problem :/

  • PSIOLUBNI

    Niesamowicie irytuje mnie to że ja dbam o dobre zachowanie moich psów, staram się być odpowiedzialna i przewidywać wszystko, ale zawsze znajdą się tacy ludzie, którzy mają wszystko gdzieś. Mnie, moje psy, innych ludzi i naszą ciężką pracę….

    • Nie chcę Cię dołować, ale tak niestety jest nie tylko w kwestii psów… :/

      • PSIOLUBNI

        Wiem, dlatego to jest straszne. Wiele pracy kosztowało mnie nauczenie mojego psa ignorowania innych psów na spacerach. Aż tu nagle, pewnego dnia, z podwórka wybiegł dziamgot, wizualnie podobny do haszczaka. Nie dość, że rwał się do mojego psa, to jeszcze skoczył na mnie i nie wiem jak by się to skończyło, gdyby nie to, że mój lab swoje waży i nie da sobie w kaszę dmuchać. Oczywiście, właściciel tego psa nic. Jeszcze miał pretensję, że przechodzę koło jego podwórka ze swoim psem (oczywiście na smyczy….)

  • Wienio

    Nie podoba się to wypad. Nie będzie nikt mi mówił co mam robić. Żadne wstążki mnie nie interesują. Znajdźcie sobie jakieś miejsca na treningi a jak wchodzicie między psy to miejcie zaufanie