W poniedziałek na łamach TVN Warszawa pojawił się artykuł opisujący nowy wybieg dla psów na Pradze Północ. Według artykułu, psi wybieg jest jednym ze zwycięskich projektów ubiegłorocznego budżetu partycypacyjnego, ma 1500 metrów kwadratowych powierzchni i ma wiele atrakcji takich jak: drabinki, huśtawki, tunel, płotki, obręcze do skoków, slalom, palisadę i kładkę.

Artykuł cytuje też projektodawców:

Mamy nadzieję, że sprawdzi się w praktyce i zdobędzie serca, nie tylko właścicieli czworonożnych przyjaciół, ale wszystkich mieszkańców Pragi.

Niestety, wybieg nie sprawdzi się w praktyce i na pewno nie zdobył mojego serca. Jest on dla mnie symbolem całkowitej ignorancji, braku profesjonalizmu i marnotrawienia publicznych pieniędzy. Już słyszę urzędników mówiących, że nie będą inwestować w infrastrukturę dla psów, „bo dotychczasowe projekty nie spotkały się z zainteresowaniem właścicieli psów”. Stawiacie bubel, a potem się dziwicie, że nie jest używany przez tych złych i niewdzięcznych mieszkańców.

Ale od początku. Poniżej znajduje się moja recenzja Wybiegu Psi Park na Pradze, która bynajmniej pozytywna nie będzie, bo mało co można pozytywnego o niej powiedzieć.

Lokalizacja i pierwsze wrażenie

Psi Park na Pradze mieści się na tyłach budynku Stalowa 73, niedaleko zajezdni MZA. Ma on podobno 1500 metrów kwadratowych powierzchni (według moich zabaw z miarką bliżej 1350 metrów kwadratowych) i nie trudno go znaleźć. Z daleka park nie wygląda jakoś atrakcyjnie, ale powiedzmy, że współgra z Pragą pod kątem architektonicznym. Podłoże parku to normalne klepisko, które wygląda jak każde inne osiedlowe klepisko na Praskiego osiedla. Wątpię, aby poza wkopaniem przeszkód i postawieniem ogrodzenia, ten grunt był jakoś ruszony. Kolejną sprawą jest całkowity brak oświetlenia tego obiektu, co sprawia, że wieczorami wybieg będzie bezużyteczny dla psiarzy, ale całkiem popularny wśród amatorów tanich alkoholi.
Jedyne dwie rzeczy, które z daleka są na plus to wysokość ogrodzenia oscylująca w okolicach półtora metra, oraz kolor przeszkód. Przeszkody mają jaskrawy niebieski i żółty kolor, co (mam nadzieję) było poparte wiedzą (a nie przypadkiem) o psim wzroku i o kolorach jakie czworonóg odróżnia najlepiej.

Tragiczny regulamin

Przy ścieżce prowadzącej do wybiegu wisi regulamin. Jego dokładna kopia, jakby ktoś zapomniał jego treści przechodząc te parę metrów, wisi przy samym wejściu na wybieg. Zakładam, że ten pierwszy regulamin jest dla osób, które chciałyby się z nim na spokojnie zapoznać w bezpiecznej odległości od wybiegu mając przy boku swojego psa. Jednak według mnie to dublowanie treści jest zbędne, ale to szczegół.

Z kolei sam regulamin jest po prostu tragiczny. Tak niechlujnie napisanego tekstu nie widziałem już dawno. Uważam, że to wstyd coś takiego postawić i nazwać regulaminem. Czy naprawdę nikt tego nie sprawdził przed oddaniem do druku? Poniżej zamieszczam tylko parę rażących błędów i niedociągnięć.

  • Żaden z punktów tego wyliczenia nie kończy się znakiem interpunkcyjnym. Może być przecinek, średnik lub kropka. W tym przypadku najstosowniejsza byłaby kropka, gdyż regulamin składa się z pełnych zdań.
  • Błąd w punkcie trzecim: „suczki mające cieczką nie mogą (…)”
  • Brak przecinka w punkcie czwartym przed „aby” w zdaniu „Wskazane jest aby (…)”
  • Niepotrzebne zakończenie zdania w punkcie szóstym oraz dwukropek udający cudzysłów.
  • Od punktu dziewiątego zmienia się forma z bezosobowej na osobową.
  • Dziwna składnia zdania punktu dziewiątego.
  • Można było dać tyle miejsca za numeracją, by wszystkie zdania zaczynały się na tej samej linii. Niestety punkt dziesiąty i jedenasty ma większe wcięcie od reszty punktów.

Poza tym dziwne są też następujące stwierdzenia:

  • W punkcie pierwszym, maksymalna ilość psów, które mogą z wybiegu korzystać jednocześnie wynosi 18. Dlaczego akurat osiemnaście? Nie wiem. Chcę jednak zobaczyć jak właściciele psów podchodzą do wybiegu i liczą psy na nim obecne, w celu upewnienia się, czy ich pies nie będzie przypadkiem dziewiętnasty.
  • W punkcie czwartym wymaga się, by psy korzystające z wybiegu chodziły w obroży. Dlaczego nie można puszczać psów w samych szelkach? Albo w drugą stronę, dlaczego nie zakazuje się wprowadzania psów w kolczatkach?
  • Smakołyk z ręki brzmi dość makabrycznie. Mam nadzieję, że autorowi chodziło o smakołyk podawany z ręki. (Dobra, czepiam się).

Śluza

Reklama

Zostawmy już ten regulamin w spokoju i przejdźmy do samego wybiegu. Cieszę się, że projektanci pomyśleli o śluzie, która uniemożliwia przypadkowemu wypuszczeniu psa jednego właściciela podczas wchodzenia lub wychodzenia z wybiegu drugiego. Szkoda jednak, że bramki otwierają się w obie strony! Drzwi do śluzy powinny otwierać się jedynie do środka wybiegu, a nie na zewnątrz. Dodatkowo, brak ogranicznika sprawia, że bramki nie da się zatrzasnąć – bramkę trzeba uważnie zamykać upewniając się, czy rygiel na pewno wpadł w swoje miejsce.

Z kolei otwierając zewnętrzne drzwi na zewnątrz, drzwi zahaczają o za wysoko wkopaną płytę chodnikową, co trochę psuje efekt.

Wiata

Choć wybieg został oddany do użytku stosunkowo niedawno, już w pewnym stopniu został zdewastowany. Dach wiaty został wybity w trzech miejscach, a na dachu można zauważyć takie same kamienie jakimi usypany jest grunt pod wiatą. Z wybiegu już teraz korzystają amatorzy piwa, którzy pootwierali je o huśtawkę (zdjęcie z widocznymi śladami po kapslach niżej), a po spożyciu puste butelki powrzucali do pobliskiego kosza. W końcu regulamin jest po to, żeby go łamać.

Kosze na śmieci i kosze na psie kupy

Na terenie wybiegu są dwa rodzaje koszy – sześć pomarańczowych koszy na psie kupy oraz trzy normalne kosze na śmieci (czwarty kosz na śmieci znajduje się przy wejściu na wybieg). Kosze na psie kupy są takie same jak w innych częściach Pragi Północ. Szkoda, że na terenie wybiegu nie ma ani jednej skrzynki z woreczkami na psie kupy lub innego patentu na zbieranie psich odchodów bez użycia dłoni. Regulaminowy obowiązek sprzątania po swoim psie nie wychodzi użytkownikom wybiegu dość dobrze.

Przeszkody

Tak jak już wcześniej wspomniałem, artykuł TVN Warszawa wymieniał takie atrakcje jak: drabinki, huśtawki, tunel, płotki, obręcze do skoków, slalom, palisadę i kładkę. To interesujące, bo ja zauważyłem tylko wiatę, dwanaście małych płotków, osiem stacjonat (bez poprzeczek), slalom składający się z trzynastu słupów, sześć opon i trzy huśtawki. Nie widziałem żadnej drabinki (co to jest w ogóle?), tunelu, palisady, czy kładki. Czy TVN Warszawa aby na pewno pisze o tym samym wybiegu? Gdyby nie zdjęcia na ich stronie miałbym wątpliwości.

Mniejsza o artykuł, nie on jest tu największym problemem. Największym problemem jest kretyn, który wybierał i rozplanował pozycje wszystkich przeszkód. Ani jednej z nich osobiście bym nie zatwierdził. A ja nawet nie zajmuję się agility!

Tak czy inaczej, wejdźmy na stronę Głównej Komisji Szkolenia Psów Związku Kynologicznego w Polsce (ZKwP) oraz na stronę brytyjskiego odpowiednika The Kennel Club (KC) i porównajmy regulaminy dotyczące toru agility z przeszkodami na Praskim psim wybiegu. Będzie zabawnie.

Slalom

Według ZKwP slalom powinien składać się z 8, 10 lub 12 sztywnych tyczek o wysokości 100-120 cm i średnicy od 3 do 5 cm. Odległość między tyczkami powinna wynosić 60 cm. Z kolei według KC slalom powinien mieć od 5 do 12 sztywnych tyczek o wysokości minimum 76,2 cm (2 stopy i 6 cali) i średnicy od 3,2 cm (11/4 cala) do 3,8 cm (1,5 cala). Tak jak w ZKwP tyczki powinny być oddalone od siebie o 60 cm.

Na Praskim wybiegu znajduje się 13 kwadratowych słupów o wysokości około 87 cm i szerokości 15 cm. Słupy są od siebie oddalone o około 85 cm. Dlaczego te „tyczki” są takie grube? Dlaczego są tak daleko od siebie? Dlaczego są o kwadratowym przekroju? No dobrze, slalom nie jest regulaminowy, ale zważając na fakt, że psi wybieg musi wytrzymać dziwnych przybyszów, którzy nie przyszli tu z psami, to odpuszczam i przechodzę do kolejnej przeszkody.

Opony

Większość przeszkód agility jest przystosowanych do wielkości psa. Według ZKwP:

  • pies mały (S – Small) ma poniżej 35 cm w kłębie,
  • pies średniej wielkości (M – Medium) ma od 35 cm i poniżej 43 cm w kłębie,
  • a pies duży (L – Large) ma od 43 cm w kłębie w górę.

Opis wielkości KC jest taki sam z tą małą różnicą, że pies mający dokładnie 35 cm jest wciąż zaliczany do kategorii małej, a ZKwP zalicza to już do kategorii średniej. Taka ciekawostka.

Wróćmy jednak do przeszkód. Według ZKwP średnica otworu koła powinna mieć 45-60 cm, a środek otworu powinien być oddalony od podłoża o 80 cm (L) lub o 55 cm (M i S). Koło musi mieć regulowaną wysokość zawieszenia, a sztywne i niedające się regulować przymocowanie jest niedozwolone. Dodatkowo, ze względów bezpieczeństwa dolna połowa opony musi zostać wypełniona.

Według KC średnica otworu koła powinna mieć minimum 53,3 cm (1 stopa i 9 cali) średnicy. Środek otworu powinien być oddalony od ziemi o 80 cm (2 stopy i 7,5 cala) (L), 55 cm (1 stopa i 9,6 cala) (M), lub 49 cm (1 stopa i 7.3 cala) (S).

Opony na wybiegu są zwykłymi oponami przymocowanymi na sztywno do takich samych słupów z jakich jest zrobiony slalom. Dodatkowo, opony te są przymocowane na sztywno tylko w dwóch punktach co sprawia, że można nimi obracać w osi poziomej. Wbrew wymaganiom ZKwP, opony nie są wypełnione od dołu. Wypełnienie dolnej części opony jest wymagane, gdyż chroni to psa w przypadku przypadkowego zawiśnięcia na przeszkodzie. Dodatkowo średnica otworu wynosi jedynie 40 cm, czyli jest za mała zarówno według ZKwP i KC. Z kolei wysokości środków otworów opon wynoszą odpowiednio około 44 cm, 68 cm i 89 cm, co nijak się ma do wcześniej wspomnianych regulaminów.

Jednak to co razi bardziej od samych oponowych przeszkód, których z jakiegoś powodu jest aż sześć, jest ich idiotyczne położenie względem siebie! Wszystkie przeszkody są ustawione jedna za drugą w odległości co około 150 cm! Żaden pies nie jest w stanie przeskoczyć pierwszej opony tak, by nie wylądować na kolejnej! Z kolei cztery środkowe opony w ogóle nie są dostępne, gdyż pies nie ma jak się do nich rozpędzić. Z drugiej strony, może to i lepiej, bo same przeszkody są zwyczajnie niebezpieczne.

Płotki dla małych psów (?)

Następne w kolejce są (chyba) płotki dla małych psów. Tak naprawdę ani w regulaminie ZKwP ani w KC nie udało mi się znaleźć odpowiednika tej przeszkody. Tak czy inaczej jest to zestaw dwunastu małych płotków o wysokości ok. 38 cm oddalonych od siebie co około jeden metr. Po pokonaniu pierwszego płotka, żaden pies nie jest w stanie się na tyle rozpędzić by sprawnie pokonać każdy następny, o ile zwyczajnie nie skończy biegu lądując pyskiem na drugiej przeszkodzie. Płotki są pełne i wykonane z litych desek, więc mały pies nie widzi co jest po drugiej stronie przeszkody, a duży może pokonać je bez rozpędu, ale przy takim układzie szybciej złamie sobie kręgosłup, niż odczuje przyjemność z tej formy aktywności. Miałem okazję zobaczyć jak ową baterię płotków pokonywał półtoraroczny biszkoptowy labrador i nie chcę tego widoku widzieć ponownie.

Stacjonaty

Według ZKwP stacjonaty powinny być dostosowane do wielkości psa. Poprzeczki powinny być zawieszone na następujących wysokościach:

  • 55 – 65 cm (L),
  • 35 – 45 cm (M),
  • 25 – 35 cm (S).

Minimalna szerokość pomiędzy skrzydłami stacjonaty powinna wynosić 1,20 m. Zezwala się różne konstrukcje stacjonat. Zaleca się poprzeczki drewniane oraz unikanie poprzeczek metalowych i PCV. Powierzchnia poprzeczki może być całkowicie lub częściowo wypełniona. Bez względu na konstrukcję stacjonata powinna mieć łatwo spadającą górną poprzeczkę.

Wysokości KC są nieznacznie inne od ZKwP i występują w dwóch wariantach. Wariant standardowy:

  • 65 cm (2 stopy i 1,6 cala) (L),
  • 45 cm (1 stopa i 5,7 cala) (M),
  • 35 cm (1 stopa i 1,75 cala) (S).

Wariant niższy:

  • 55 cm (1 stopa i 9,6 cala) (L),
  • 35 cm (1 stopa 7,5 cala) (M),
  • 25 cm (9,8 cala) (S).

Obecnie stacjonaty na psim wybiegu nie mają poprzeczek i z tego powodu są najbezpieczniejszą przeszkodą. Gdy poprzeczki będą już obecne, będzie je można zawiesić na wysokości 25, 50 i 75 cm. Nijak te wysokości odnoszą się do tych proponowanych przez ZKwP. Szerokość pomiędzy skrzydełkami stacjonaty wynosi ok. 86 cm, czyli mniej niż w regulaminie ZKwP. Tak jak w przypadku kół stacjonaty są rozstawione co około półtora metra, coś co jest całkowicie bez sensu pod względem użytkowania.

Jednak najgorszym aspektem tej przeszkody jest sposób zawieszania poprzeczki. O ile pokonując przeszkodę w jednym kierunku, zahaczenie o poprzeczkę spowoduje jej strącenie, to pokonywanie jej w drugim kierunku już nie. Niedoświadczony użytkownik korzystając z tej przeszkody „pod prąd” może zwyczajnie zrobić swojemu psu krzywdę.

Huśtawki

Huśtawki powinny mieć 30 cm i długość od 365 – 425 cm według ZKwP. Z kolei wysokość huśtawki w miejscu podparcia powinna wynosić jedną szóstą jej długości. W agility przeszkody takie jak huśtawka, kładka, ściana/palisada mają oznaczenia strefy kontaktu, czyli stref, które pies musi dotknąć choć jedną łapą w momencie wchodzenia i opuszczania przeszkody. Dodatkowo Huśtawka musi być stabilna i posiadać powierzchnię antypoślizgową bez poprzecznych listewek.

Z kolei huśtawka według KC powinna mieć od 366 cm (12 stóp) do 426,7 m (14 stóp), szerokość od 25,4 cm (10 cali) do 30,5 cm (12 cali) i maksymalną wysokość 68,5 cm (2 stopy i 3 cale). Regulamin KC również określa długość strefy kontaktu i że powierzchnia huśtawki powinna być antypoślizgowa bez poprzecznych listewek

Huśtawki na wybiegu, w ilości trzech sztuk jedna za drugą, mają szerokość jedynie 20 cm, długość 300 cm oraz wysokość 40 cm. W skrócie, huśtawki są za krótkie i za wąskie. Nie mają też żadnej warstwy antypoślizgowej. Jest to po prostu lita decha, na której amatorzy piwa otwierają zamknięcia koronowe (czyt. kapsle), co można stwierdzić po śladach widocznych na drugim zdjęciu. Huśtawki nie mają oznaczeń stref kontaktu, ale mniejsza już o to. Pytanie tylko, dlaczego wszystkie te trzy huśtawki są dokładnie tych samych wymiarów?

Największe niedopatrzenie

Skupiłem się na poszczególnych elementach wybiegu, aby pokazać jak bardzo bez wyobraźni są one wykonane, ale największe nieporozumienie tego wybiegu pozostawiłem na koniec. Otóż ten park dla psów ma kryzys osobowości, bo tak właściwie czy to jest wybieg dla psów, czy tor agility? Problem w tym, że trudno jest stworzyć coś, co jednocześnie jest i jednym i drugim. Pomijając niezdatność przeszkód do szkolenia agility, używanie tego obiektu przez jednego właściciela do wybiegania psa kompletnie uniemożliwia używanie tego obiektu do szkolenia agility lub czegokolwiek innego.

Obiekt ten jest zarówno słabym wybiegiem jak i słabym torem agility. Jest on słabym wybiegiem ze względu na źle skonstruowaną śluzę, brak dostosowania gruntu i brak torebek na psie kupy. Z kolei jest on słabym torem agility ze względu na niebezpieczne przeszkody poustawiane w bateriach, zamiast rozproszone po całej szerokości placu. Jeżeli miałby być to wybieg, to zamiast przeszkód bardziej sprawdziło by się parę dużych kamieni i belek do obsiusiania. Jeżeli autorzy chcieli toru agility, to wpadałoby zmienić wszystko od regulaminu począwszy.

Patrząc na ten pseudowybieg dla psów mam wrażenie, że projektowały i wykonywały go osoby, które o psach (a tym bardziej o psich sportach) nie mają zielonego pojęcia. Zastanawiam się, czy projektodawcy tego obiektu nie wykonywali dotychczas jedynie placów zabaw dla dzieci, bo w przeciwieństwie do psich wybiegów, ustawienie trzech huśtawek na placu zabaw jest czymś naturalnym. Jednak, gdy spojrzę na rozstawienie kół lub stacjonat tutaj, szybko dochodzę do wniosku, ze wszystkim osobom biorącym udział w tym projekcie całkowicie zabrakło nie tylko doświadczenia, ale też wyobraźni.

Jeżeli ktoś wyszukałby terminu dog agility w Wikipedii, już na trzecim rysunku zobaczyłby jak wygląda przykładowe rozłożenie przeszkód na torze agility. Jeżeli ktoś wyszukałby na Google regulaminu agility, dowiedziałby się jak powinny wyglądać przeszkody i jakie powinny spełniać wymagania. Jeżeli ktoś spytałby pierwszego lepszego psiarza co powinno być w psim parku, to dowiedziałby się, że wskazane byłyby torebki na psie kupy. Jeżeli ktoś skonsultowałby się z kimś, kto profesjonalnie zajmuje się budową psich wybiegów, dowiedziałby się, że nie powinny się one otwierać w obie strony. No i w końcu, jeżeli ktoś by dał do sprawdzenia tekst regulaminu, to może nie wyglądałby on jak praca domowa gimnazjalisty „napisana” na kolanie w przerwie międzylekcyjnej.

Ale nie wyszukaliście, nie spytaliście, nie skonsultowaliście i nie sprawdziliście. Popisaliście się skrajną ignorancją i wiecie co? To widać.